Niezbyt spodobał mi się pomysł z odsuwanie mnie od GD.
Odwróciłam się a obok mnie stał Tabi. Byłam trochę zaskoczona skąd się nagle tu wziął .
GDragon gwałtownie wstał. Twarz miał naprawdę nieciekawą.
Ogarnął mnie niespodziewany lęk.
- Wiesz o tym że mi się podoba ,a za moimi plecami z nią flirtujesz. Taki z ciebie przyjaciel ? - powiedział stanowczo T.O.P.
Byłam przerażona tym jak na siebie patrzyli, jak każda część ich ciała nagle się napięła.Co najmniej jakby mieli się zaraz na siebie rzucić.
Kwon odwrócił się w moją stronę i rzucił mi chłodne spojrzenie. Przez chwile słyszałam tylko swoje ciężkie bicie serca.
Zdenerwowany GD westchął głęboko i ruszył, po drodze potrącając ramieniem Tabiego. Wyglądał na bardzo rozzłoszczonego. To chyba była moja wina. Ale nie miałam pojęcia w czym zawiniłam. Moje oczy zaczęły ronić pierwsze łzy po chwili nie mogłam ich powstrzymać, jedna za drugą leciały bez umiaru. Serce zakuło mnie niemiłosiernie. Tabi od razu zaczął wypytywać czemu płacze, co się stało. Nie miałam ochoty z nim gadać. Odepchnełam go i pobiegłam do swojego pokoju. Miałam dosyć tej całej wyprawy do Korei. To był jeden wielki koszmar.
***
Nad ranem przyszła do mnie Wiki. Już wiedziała co się stało. Naprawdę było widać żal i troskę w jej oczach. Pocieszała mnie jak umiała. Zaczęła mi tłumaczyć że Smoczy po prostu się zdenerwował i tak naprawdę nie chciał mnie w żaden sposób urazić tym pełnym nienawiści wzrokiem. Wiedziała że jestem bardzo wrażliwa i zwracam uwagę na każdy gest osoby która mi się podoba. Była moją najlepszą przyjaciółką od dziecka. Kochałam ją jak siostrę, Była naprawdę niesamowitą osobą.
Po śniadaniu poszłyśmy na basen żeby trochę się rozluźnic i odstresować.
Wszystko było wporządku dopóki nie przyszedł cały zespół BigBang. Miałam nadzieje że chociaż dzisiaj ich nie zobaczę ale jak zwykle los mi płata figle. Od razu powiedziałam Wice, że chce stąd wyjść. Zrozumiała mnie bez żadnego ale. Wzięłyśmy swoje rzeczy i wyszłyśmy z basenu. Znów siedziałyśmy w apartamencie kminiąc co by tu porobić. Nagle Wiki wpadła na pomysł.
- Może ułożymy plan gry ? - widziałam ten błysk w jej oku, zbierało się na coś grubszego.
- Jaki plan ? - odpowiedziałam tajemniczo podnosząc jedną brew do góry, a drugą do dołu.
- Słuchaj ,jeszcze dziś wieczorem na kolacji wyznasz Ji Yongowi, że ci się podoba. - ten pomysł był naprawdę przerażający. Ale cóż musiałam to zrobić bo inaczej by się obraziła i nieodzywała do mnie przez parę tygodni.
- Dobrze... - na to słowo wyszczerzyła zęby jak głupia - ale...
- Ale co ? - powiedziała z wyrzutem.
- Ty musisz pocałować Tabiego. - zrobiła wielkie oczy chyba dokładnie nie usłyszała więc powtórzyłam - MASZ POCAŁOWAĆ TABIEGO !!! - roześmiałam się.
- Tak, wiem nie jestem głucha. Dobra zgadzam się. Raz się żyje co nie. - znów się zamyśliłam hmm.... to zdanie „ raz się żyje „ właśnie. Jak smoczy mnie odrzuci ale w taki sposób jak wtedy nie jakoś łagodniej to chyba naprawdę to będzie moje ostatnie życie.
uuuuuuuu....się dzieje! :D chcę więcej, chcę więcej! :D
OdpowiedzUsuń